06 kwietnia 2017

Coś o wewnętrznej sile

Witajcie Kochani! Jestem ciekawa czy ktokolwiek zaglądał tutaj przez te 4 miesiące mojej nieobecności. Wreszcie mam czas, żeby sklecić tutaj kilka słów. Jak zawsze powrót po długiej przerwie, to dla mnie wielkie przeżycie, ale i duża radość.
Przez ostatnie miesiące dużo się działo w moim życiu, chociaż wpadłam w pewną rutynę, tę szkolną, którą na pewno dobrze znacie. Biorąc pod uwagę fakt, że jestem dwa tygodnie przed testami ilość sprawdzianów, powtórek itd. jest niewyobrażalnie wielka. Zmęczenie czasem daje się we znaki, ale każdego dnia staram się udowodnić sobie, że jestem silnym człowiekiem. Zaczynam dostrzegać ile w życiu jest wzlotów, ile upadków. Chyba w życiu każdego człowieka zdarzają się kryzysy, czas kiedy wszystko idzie nie po jego myśli. Zapewne to że jestem dziś tutaj, sprawił fakt, że właśnie sama próbuję przyszyć sobie skrzydła na nowo. Dochodzę do wniosku, że każda porażka, o ile jesteśmy w stanie się z nią pogodzić, Nas uszlachetnia. Chociaż jej gorycz jest naprawdę nieprzyjemna, to kiedy przejdziemy przez tę najgorszą, początkową fazę rozpaczy i własnego niezadowolenia z siebie, to naprawdę uszlachetnia. Pech może być większy lub mniejszy, ale nie możemy trwać w przekonaniu, że tylko on rządzi naszym życiem. Może to właśnie porażki, są kluczem do sukcesu? To One najbardziej mobilizują do działania, tylko najpierw musimy się z nimi pogodzić. Każdy jest inny i jeden będzie dochodził do tego wniosku dłużej, a drugi krócej. Nie można jednak się załamywać, bo jedyne co osiągniemy przez zaprzestanie jakichkolwiek działań to NIC. Te słowa kieruję głownie do młodych osób, które może nawet teraz przeżywają gorsze chwile. Wydaje mi się jednak, że jeśli ktoś starszy, nieco słabszy psychicznie natrafi  na ten post, on również mu pomoże. Tego przynajmniej bym chciała, aby moje osobiste przemyślenia komuś pomogły. Ja dopiero po jakimś czasie, zaczynam dostrzegać plusy upadków. Cieszy przede wszystkim fakt z własnej wytrzymałości i ilość motywacji, chęci zrobienia czegoś lepiej. Zrekompensowania starty... Pamiętajcie, że wszystko co Nas w życiu spotyka, ma jakiś sens. Ja również czasem o tym zapominam, a oczy pieką mnie od łez. Płacz jednak pomaga, pomaga czułość innych i przede wszystkim czułość dla samych siebie pomaga. Zamiast siebie krytykować, spróbujmy siebie pocieszyć. Ja wiem, że to trudne, ale trudne nie znaczy niewykonalne. Jeśli się nie poddasz w odbudowywaniu własnej samooceny,  to możesz być pewien, w tym nie poniesiesz porażki. Po prostu daj sobie czas. Najprościej mówiąc, czas leczy rany... :)
I ramoneska Sinsay I t-shirt Cropp I buty Reebok Classic Leather Black I

Następny post będzie już nieco luźniejszy!

3 komentarze:

  1. Życzę powodzenia w napisaniu wszystkich sprawdzianów na pozytywną ocenę.
    A co do posta to dał mi coś do myślenia. :) Bardzo ładna stylizacja i zdjęcia. Zapraszam do mnie: angela-bloog.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  2. Czas leczy rany. Idealne podsumowanie. :)

    OdpowiedzUsuń

♥ WERYFIKACJA OBRAZKOWA WYŁĄCZONA
♥ NIE BAWIĘ SIĘ W (OBS ZA OBS) ZALEŻY MI NA PRAWDZIWYCH CZYTELNIKACH

♥ Dziękuję za każde wyświetlenie, nowy komentarz i kolejnych obserwatorów. To wy dajecie mi najwięcej motywacji do pracy!